info@gravelowy.pl

Kross Esker 4.0

Chcesz rower o charakterze szosy, ale nie jesteś typem „roadie”, bo czasem lubisz wyskoczyć poza asfaltowe ścieżki eksplorując okoliczne szutry i lasy. A może po prostu chcesz rower, na który załadujesz cały swój ekwipunek i pomkniesz przed siebie?
Tak, dobrze trafiłeś, rower gravelowy jest właśnie dla Ciebie.

Gravel to typ roweru, który bardzo szybko zakotwiczył się w rowerowym świecie, zyskując szerokie grono sympatyków, ze względu na swoją uniwersalność i możliwości. Chcesz „szosę” na sezon letni? Nie ma sprawy, zakładamy opony 25-28mm i „szosa” gotowa! Potrzebujemy rower na wyprawę marzeń? Zakładamy bagażniki i możemy wieszać sakwy! Męczysz się na trenażerze? Zamień go na rower gravelowy i ruszaj na trening! Gravel to nic innego jak odmiana rowerów przełajowych, która różni się tym, że ma nieco bardziej komfortową geometrię, przez co nie „leżymy” na nim jak na rasowym przełaju. Należy pamiętać, że gravele pomieszczą większy rozmiar opony od rowerów cx, a w wielu przypadkach koło 650b z oponą 2.00.

Od sezonu 2019 w szeregach Kross’a będziemy mieli do wyboru trzy konfigurację tego typu rowerów. Odpowiednio wersję 2.0, 4.0 i najbogatszą 6.0 (prawdopodobnie najlepsza konfiguracja roweru gravelowego na polskim rynku w stosunku ceny do jakości, ale o tym napiszę w innym poście). Pierwszy raz widziałem te rowery na prezentacji w Łodzi. Pierwsza myśl – Łał! Na papierze również prezentowały się obiecująco. Pytanie tylko, jak to jeździ? Dzięki uprzejmości Kross’a miałem możliwość przetestować te rowery w Świeradowie Zdroju.

Trzeba przyznać, powiało świeżością u Kross’a – w końcu!

Zaczynamy zabawę!

Niestety nie udało mi się dopaść wersji 6.0 (za niedługo będę ją miał w swoim posiadaniu, więc niebawem napisze o niej osobny artykuł), mimo wszystko dostałem Eskera 4.0. Chyba większość z nas ma manię podnoszenia i ważenia rowerów w rękach – uwaga, Esker waży. Waży i to dosyć sporo (12-13kg) W każdym razie nie dyskwalifikuje go to w żaden sposób, nie to jest najważniejsze w tego typu rowerach. Esker 4.0 to rower zbudowany na stalowej ramię cr-mo, która musi ważyć. Nie jest to superlekka, wielokrotnie cieniowana rama Reynolds’a, czy Columbus’a, ale ma tę samą zaletę – jest stalowa. A co za tym idzie? Tłumi drgania. Pierwsze wrażenie – „kurde, jaki ten rower jest wygodny!”, a wszystko przez stalową konstrukcję ramy powiązaną z oponami 42mm od WTB (znakomitymi!).

Jedziemy! Wybraliśmy się na Stóg Izerski przez pagórek, który na Stravie nosi nazwę „KATORGA” (stopień nachylenia tego podjazdu sięga w jednym miejscu 43% – wg. Stravy). Na płaskim i na lekkich hopkach Esker niczym nie odbiegał od roweru szosowego (jechał nim Krzysiek – 7kg Vento). Problemy zaczęły się dopiero potem, na górkach. Katorga… była, ciągnęła się niemiłosiernie. Ja i Esker z bólem ciągnęliśmy się za Krzyśkiem, po czym musieliśmy uznać moc lżejszego roweru. Niestety mimo dosyć lekkiego przełożenia (46-36 z kasetą 11-34) Esker 4.0 i jego waga dosyć mocno dają się we znaki i trzeba było trochę powalczyć zanim osiągnęło się cel. Czy to wada? Na pewno w jakimś stopniu utrudnia podjeżdżanie, ale pamiętajmy, że rozmawiamy o rowerze, który waży tyle co dobrej klasy rower crossowy (większość użytkowników takich rowerów, będzie mówić, że jeździ im się super). Myślę, że za tłumienie drgań i wygląd trzeba mu to wybaczyć i nie kwalifikować tego w rodzaju wady.

„Rental don’t be gentle”

Rzut okiem na okoliczne widoki, kawka i jedziemy dalej!

I teraz to co lubimy najbardziej – teren i zjazd! Postanowiłem pojechać w stronę Smrka na stronę czeską. Zgodnie z hasłem, które rzucił kiedyś mój kumpel, postanowiłem go w ogóle nie oszczędzać – „najwyżej do Świeradowa będę wracał z buta”. Idąc tym tokiem myślenia stwierdziłem, że zjadę niebieskim szlakiem w stronę Novego Mesta. Początkowo było okej, głazy, dosyć płasko – trochę telepie ale da się jechać. Potem dosyć znaczne obniżenie terenu i jeszcze więcej głazów. Więc niewiele myśląc obniżyłem siodełko na maksa i ogień! Ku mojemu zdziwieniu Esker szedł po głazach jak szalony, a ja sam zjechałem bezpiecznie do pierwszej szutrówki. Co zrobiło na mnie największe wrażenie? Kierownica! Do tej pory po takim terenie zjeżdżałem tylko na endurówce i innych typach rowerów XC, więc nie znałem możliwości kierownicy szosowej w takim terenie. W dodatku kierownicy gravelowej, wyraźnie rozszerzonej w dolnym chwycie. Rower prowadził się idealnie (mimo tego, że sporą cześć terenu trzeba było amortyzować na rękach), a na mojej twarzy zagościł duży uśmiech :). Dzięki krótkiemu mostkowi i szerokiemu dolnemu chwytowi kierownicy rower prowadzi się pewnie i daje poczucie stabilności podczas szybkich zjazdów.

Reszta trasy przebiegała już po szutrach i asfalcie, więc żadnych ciekawych zadań mój Esker już nie miał.
To akurat najłagodniejsza część mojej trasy w górzystym terenie.

Esker moim okiem

Dosyć ględzenia o moich doświadczeniach, skupmy się na samym rowerze.

O samej ramie już wspomniałem, ale myślę, że trzeba podkreślić kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę. Na bardzo duży plus zasługują trzy otwory montażowe po obu stronach widelca – dzięki temu możemy dowolnie skonfigurować go pod własne potrzeby przy montowaniu bagażnika, czy innych uchwytów turystycznych. Oprócz w/w, mamy klasyczne mocowanie tylnego bagażnika i błotników. Na bardzo duży plus w Eskerze i nowych rowerach Kross’a zasługuje rezygnacja z suportów typu PressFit na rzecz suportów wkręcanych.

Sama rama przyjmuję oponę do 45mm, myślę że więcej nie ma co pchać, ze względu na gorsze oczyszczanie się grubszej opony w ciężkich mokrych warunkach. Jeśli chodzi o same opony – WTB Resolute 42mm, daje bardzo i to bardzo dużego plusa! Opona, która na początkowej trasie miała wbite maksymalne ciśnienie, nie stanowiła wyraźnych oporów na asfalcie, a po obniżeniu ciśnienia w terenie, „gryzła” glebę jak należy.

Czego nie znajdziemy w tej ramie? Sztywnych osi. Pytanie czy są one tam potrzebne? Do momentu jazdy Eskerem, powiedziałbym, że to wada. Brak sztywnych osi przecież upośledza ten rower. Koła będą latać od prawej do lewej. I co? Nic bardziej mylnego. Koła w tym rowerze oparto na dosyć dobrze uszczelnionych piastach Deore, a same koła zapleciono na asymetrycznych szerokich obręczach WTB Asym i23. Efekt? Koła sztywne i bez żadnej centry po dotarciu do Hotelu (przypominam, że zjeżdżałem po dosyć ciężkim terenie). Podczas jazdy również nie odczułem, że np. trze mi tarcza o hamulec, a otarć ramy od opon nie było. Koła na plus.

Jeśli chodzi o hamulce, znajdziemy tu solidne i moim zdaniem dosyć dobre Avid’y BB5 Road – dają radę. Nie ma się co tu o nich rozpisywać, bo w połączeniu z klamkomanetką Tiagry dają naprawdę dobrą siłę i modulację hamowania. Pozostańmy zatem przy Tiagrze 4700 – jak najbardziej poprawna i solidna 10-rzędowa grupa od Shimano. Trochę toporna w pracy przez pełne pancerze, ale lepiej, że je mamy, przynajmniej nie musimy co chwilę wymieniać linek po ostrej jeździe w błotnistym terenie. Pancerze prowadzone są na zewntątrz, dzięki temu zyskujemy mniejszą ilość otworów w ramie, przez co rama jest mniej podatna na wewnętrzną korozję. Zewnętrzne prowadzenie ułatwia późniejszą wymianę linek i pancerzy.

Ogólna ocena

Kończąc ten temat, wystawiam Eskerowi 4.0 – ocenę 8/10. Biorąc pod uwagę, że w każdym biznesie budżety muszą się zapiąć, biję brawo dla product managera i osób odpowiedzialnych za wdrożenie graveli w Kross’ie. Naprawdę dobra robota! Dlaczego 8? Jak sama konfiguracja roweru jest jak najbardziej okej, to 2 punkciki ujmuję za cenę roweru (4499 zł)… nie oszukujmy się, jest to prosta rama chromowo-molibdenowa, bez większego łał. Myślę, że 3999-4199 zł byłoby w porządku. W każdym razie cieszę się, że na polskich trasach będziemy widzieć te rowery w sezonie 2019. Czy bym go polecił? Zdecydowanie tak! Weźmy pod uwagę design tego roweru i całej grupy Eskera. Kolory ram w pełni „gravelowe”, kojarzące się z turystyką i życiem prawdziwego włóczykija. Do tego opony ze skinwallem (must have) i minimalistyczna dostojna grafika.

CHAPEAU BAS!

 

6 komentarzy

  1. Dawid pisze:

    Jezdżę od tygodnia. Rower piękny.
    + pozycja
    + design, kolor, prosra rama
    + rama
    + osprzęt
    + waga ( nie jest taki ciężki )
    – lakier, cienka warstwa
    – łańcuch udeża o tylni widelec. Od razu zabezpieczcie
    Teraz mozna kupić za 3 800 lub nawet 3 600.

  2. mandros9 pisze:

    Witam. Jaki dobrałeś rozmiar ramy i ile masz wzrostu? Pozdrawiam.

  3. @28cali pisze:

    Kawałdobrek roboty. Dobrze się czytało. Sam się zastanawiam nad wersją 2.0. Może test?

    • admin pisze:

      Za bardzo nie ma co testowac 🙂 duzo opisalismy na ten temat w opisie sory i na instagramie odnosnie szybkiego porownania 🙂 ogolnie bardzo dobry rower za rozsadne pieniazki

  4. Maciek pisze:

    Moim skromnym zdaniem, ten rower to jeden z najpiękniejszych i najlepiej jeżdżących rowerów tego typu. Oczywiście pewnie znajdzie się coś co na papierze wygląda lepiej bo ma przerzutkę z lepszej grupy osprzętowej czy jest trochę lżejsze. Rowery jednak mają coś z samochodów i kupujemy je też emocjami. Esker 4.0 wywołuje we mnie niesamowite emocje od pierwszej jazdy próbnej. Sprawdzałem też oczywiście inne rowery, ale subiektywne uwielbienie do zielonego Eskera pozostało niezmienne. Nie namawiam na zakup w ciemno. Polecam porównać jak się prowadzi w porównaniu do czegokolwiek innego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *